„Po co w urzędzie alkomat”
Skarbniczka gminy Kcynia Edyta Szczurek robiąc inwentaryzację, natrafiła na pewne braki. W spisie wyposażenia byłego burmistrza Kcyni Tomasza Szczepaniaka widniały: nawigacja oraz... alkomat. Zaczęto więc poszukiwania zagubionego sprzętu.
- Pani skarbnik robiła inwentaryzację i nie było na stanie alkomatu i nawigacji, zwróciła się więc do mnie z tym problemem – informuje burmistrz Kcyni Piotr Hemmerling. - Wysłaliśmy więc listy do Tomasza Szczepaniaka z zapytaniem czy ma ten sprzęt – dodaje.
Szczepaniak nie miał jednak poszukiwanego „wyposażenia”. Po dłuższym szukaniu sprzęt znalazł się w urzędzie. - Byłem trochę zdziwiony, jak dowiedziałem się o alkomacie, a jak się odnalazł, to byłem jeszcze bardziej zadowolony, bo uporządkowaliśmy kolejną rzecz – stwierdza Hemmerling. - Zastanawia mnie jednak, po co w urzędzie alkomat. Nawigacja to ja rozumiem, przydaje się – dodaje.
Alkomat, który odnalazł się w urzędzie, jest dość mocno wyeksploatowany i rozkalibrowany. W nowym zestawie było 100 ustników jednorazowych, jednak w znalezionym kartonie pozostał tylko jeden ustnik. Ponadto alkomat nie ma żadnego atestu i jest prostym urządzeniem, którego wartość początkowa wynosi ok. 200 zł.
- Ja nie będę korzystał z tego alkomatu np. żeby sprawdzać swoich pracowników, bo nie muszę tego robić – wyjaśnia Hemmerling. - Oczywiste jest to, że w pracy nie spożywa się alkoholu – dodaje.





Poza tym pierwsze słyszę, żeby poziom liceum podwyższać przez dołożenie gimnazjum do tego samego budynku.Myślałam, że poziom szkoły wyznacza wykwalifikowana kadra nauczycielska i atrakcyjne zaplecze naukowe.
Teraz chyba powoli zaczynam rozumieć słowa jednej z redaktorek. Cytuję: o przegranej Szczepaniaka wpływ miały pewne aspekty jego życia osobistego…….. a kiedyś uznałem to za kaczkę dziennikarską.