Na nauczycieli wywierano presję?
W środę, 15 lutego, podczas sesji nakielskiej Rady Powiatu po raz kolejny przywołano temat likwidacji Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Władysława Łokietka w Lubaszczu. W części dotyczącej zgłaszania wolnych wniosków i oświadczeń swój zdecydowany sprzeciw wobec takiej decyzji Zarządu Powiatu w Nakle wyrazili przedstawiciele rodziców uczniów, a także grona pedagogicznego tej szkoły. Szczególnie jedno z wystąpień, w którym ujawniono rzekome próby szantażu nauczycieli ZSP w Lubaszczu, wzbudziło kontrowersje wśród radnych. Do kwestii tej jednak nikt z przedstawicieli samorządu powiatowego się nie odniósł.
Przypomnijmy, że podczas styczniowej sesji nakielskiej RP radni podjęli szereg uchwał w sprawie zamiaru likwidacji niektórych szkół w powiecie nakielskim, w tym całego ZSP im. Władysława Łokietka w Lubaszczu. Decyzja ta spotkała się z różnymi reakcjami. Za pozostawieniem placówki byli radni opozycji w radzie powiatowej z: PSL-u, PiS-u i POPN-u. Radni koalicji rządzącej w tej radzie z PO i SLD podtrzymywali stanowisko w sprawie likwidacji szkoły. Ostatecznie, mimo wielu głosów sprzeciwu, uchwały zostały podjęte. Za likwidacją szkoły w Lubaszczu głosowało 12 radnych, a przeciw takiemu rozwiązaniu było 8 radnych. Nie głosował starosta nakielski Tadeusz Sobol, który był nieobecny podczas obrad.
Podczas ubiegłotygodniowej sesji nakielskiej RP temat likwidacji ZSP w Lubaszczu powrócił. W części dotyczącej zgłaszania wolnych wniosków i oświadczeń jako pierwsza, w imieniu rodziców uczniów, wypowiedziała się Jadwiga Mazur. - My, rodzice uczniów ZSP w Lubaszczu wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec likwidacji szkoły. Projekt uważamy za krzywdzący i stanowczo niezrozumiały. Nie mamy nic przeciwko oszczędzaniu. Widzimy jednak, że argumenty organu prowadzącego sprowadzają się do tego, że traktuje edukację naszych dzieci tak samo, jak budowę drogi powiatowej czy mariny – powiedziała Mazur. - Nasz sprzeciw wynika z braku konsultacji z rodzicami, młodzieżą i nauczycielami. Nasze dzieci będą narażone na trudności z dojazdem do szkoły w Samostrzelu i wydłużenie czasu tego dojazdu. My, rodzice, natomiast będziemy ponosić wyższe koszty dowozu dzieci – dodała.
Krystyna Kelm, która zabrała głos w imieniu Rady Rodziców ZSP w Lubaszczu zwróciła zaś uwagę na problem trudności w przystosowaniu się uczniów klas integracyjnych do nowych warunków szkoły, do której będą musieli się oni przenieść po zlikwidowaniu ZSP w Lubaszczu. - Nie widzimy kontynuacji nauki przez nasze dzieci w innej szkole. Adaptacja uczniów w ZSP w Lubaszczu była trudna, jednak obecnie uczniowie ci czują się bezpiecznie w tej szkole. Mają w niej zapewnioną fachową opiekę. Zmiana środowiska szkolnego jest nie do przyjęcia. Z rozmów rodziców z dziećmi wynika, że w takim układzie niektórzy uczniowie przerwą naukę – stwierdziła Kelm.
Najwięcej kontrowersji wśród radnych wzbudziło jednak wystąpienie nauczycielki religii w ZSP w Lubaszczu Iwony Sołdan, która podkreśliła, że nauczyciele tej placówki poddani byli próbom szantażu. Ze słów Sołdan wynikało, że nauczyciele ZSP w Lubaszczu mieli zachować posady, jeśli będą namawiać swoich uczniów do przeniesienia się do Zespołu Szkół Ponadpodstawowych w Samostrzelu. - Próbowano nas zaszantażować, że jeśli będziemy namawiać naszych uczniów do tego, aby przenieśli się do Samostrzela, to zachowamy posady. Kto nam, nauczycielom, zagwarantuje, że tak będzie? W Samostrzelu i tak nie będzie pełnych klas, bo nasi uczniowie w większości nie chcą tam iść – wyjaśniła Sołdan. - Uczniowie to nie są rzeczy, które się przenosi, to są ludzie – dodała. Jak się okazało, takie wystąpienie wzbudziło zdziwienie radnych. Nikt z przedstawicieli samorządu powiatowego nie odniósł się jednak w żaden sposób do tej wypowiedzi.
Po raz kolejny swoje stanowisko w tej sprawie przedstawiła także dyrektorka szkoły w Lubaszczu Dalila Szarszewska, która obszernie na temat likwidacji placówki wypowiedziała się podczas styczniowej sesji RP w Nakle. Radny Krzysztof Mikietyński podczas sesji pytał, czy przed marcowymi obradami rady powiatu odbędą się rozmowy z rodzicami i uczniami, aby wytłumaczyć decyzję organu prowadzącego szkołę. Jak zapewnił starosta nakielski Tadeusz Sobol, takie rozmowy będą zarówno z dyrekcją, jak i z rodzicami uczniów.
Nadmieńmy, że podczas posiedzenia Zarządu Powiatu w Nakle, które odbyło się 30 stycznia, zarząd skierował już pod marcowe obrady nakielskiej RP projekty uchwał tym razem w sprawie likwidacji m.in. ZSP im. Władysława Łokietka w Lubaszczu. Protesty rodziców, pedagogów i dyrekcji prawdopodobnie mogą nie poskutkować.
Za pozostawieniem szkoły murem stoją rodzice uczniów uczęszczających do szkoły w Lubaszczu:
- Zebraliśmy już ponad 1000 podpisów. Likwidację szkoły należy bardziej traktować w kategoriach rozgrywek politycznych. Nie zgadzamy się z argumentami przedkładanymi przez starostwo. Wielu uczniów utrzymuje, że nie będzie kontynuowało nauki w szkole w Samostrzelu. Samorząd powiatowy straci dużo pieniędzy – poinformował nas Zbigniew Bilicki z Paterka, przewodniczący Rady Rodziców przy Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych im. Władysława Łokietka w Lubaszczu.
- Moja córka dopiero zaczęła naukę w szkole w Lubaszczu. Teraz chce się wysłać uczniów na drugi koniec powiatu. Brak sali gimnastycznej nie jest argumentem. Szkoła dysponuje dobrym wyposażeniem dydaktycznym. Jako rodzic jestem zadowolony ze szkoły w Lubaszczu. Argumenty przedkładane przez starostwo są śmieszne. Mam dylemat, gdzie wysłać córkę po likwidacji szkoły. Jeśli wyślę ją do Bydgoszczy, to będę musiał kupić jej dwa bilety miesięczne, a nawet trzy. Jeden do Bydgoszczy, drugi do Nakła, gdzie ma praktyki i trzeci na komunikację miejską – stwierdził Sławomir Draheim ze Strzelewa (gm. Sicienko).





Nie otworzę ci
Nie wyglądam dziś przesadnie ładnie
Późno przyszedł sen
Przyszedł i był zły
Nie mam siły na zabawę w przyjaźń
Nie, nie, nie
"Nie" to "nie"
Mówię "nie" gdy myślę "nie"
Czemu więc czytasz "nie"
Jakby "nie" było "tak"
Nie dobijaj się
Nie otworzę ci
Całe ciało mam obolałe
Późno przyszedł sen
Przyszedł i był zły
Nie mam siły na zabawę w miłość
Nie, nie, nie
"Nie" to "nie"
Mówię "nie" gdy myślę "nie"
Czemu więc czytasz "nie"
Jakby "nie" było "tak"
Nie, nie, nie
"Nie" to "nie"
Mówię "nie" gdy myślę "nie"
Czemu więc czytasz "nie"
Jakby "nie" było "tak"
Jak nie masz zdania do konkretnego artykułu
to się przestań lansować
Ech, co za ..............
Przecież ktoś kiedyś na jakieś podstawie musiał stwierdzić ze to szkoła seksu i biznesu...
No cóż przykre ale prawdziwe :/
Obecni na sali rodzice i dziadkowie wyrazili obawy dotyczące przyszłej dostępności edukacji publicznej i jej jakości. Mówiono o konieczności dalszego przemieszczania się do szkół (co jest zwłaszcza problemem na terenach wiejskich). Zastanawiano się też, co stanie się z nieruchomościami należącymi do zamykanych szkół, gdyż powszechną praktyką jest sprzedawanie państwowych aktywów za ułamek ich wartości (przytoczono na to wiele przykładów). Rodzice również narzekali, że nie buduje się dość nowych szkół publicznych, a nie wszystkich stać na prywatną edukację dla swoich dzieci. Zebrani byli zgodni co do tego, że społeczeństwo coraz bardziej jest podzielone na klasy posiadających i nieposiadających i że polityka państwa dotycząca szkół publicznych jedynie zwiększy jaskrawość tych podziałów.
Mówiono też o sytuacji nauczycieli, którzy sami znajdują się w coraz trudniejszej sytuacji. Na przykład, część ich wynagrodzenia jest teraz wypłacana w postaci premii uznaniowej której wartość została znacznie obniżona, co oznacza że nauczyciele mogą tracić nawet ok. 5 tys. zł brutto rocznie.
Brak jasnych kryteriów powoduje, że wprowadzony „system motywacyjny” w rzeczywistości oznacza obniżkę pensji pracowników sektora publicznego. Nauczyciele zastanawiają się jakie będą efekty likwidacji szkół, których konsekwencją może być łączenie klas i brak zatrudnienia dla nauczycieli. Nauczyciele nie mają żadnych gwarancji zatrudnienia i jeśli otrzymają ofertę zatrudnienia w odległej szkole i jej nie przyjmą mogą stracić pracę i prawo do odprawy.
Obecni wyrazili zniecierpliwienie, że społeczeństwo zbyt wolno reaguje na tego typu problemy, choć nie da się powiedzieć, że tak jest w każdym przypadku. Wymieniono choćby przypadek Liceum im. Chrobrego na Pradze-Północ, gdzie skuteczna interwencja rodziców i działaczy społecznych doprowadziła do tego, że liceum nie jest na razie likwidowane, mimo że było na liście przeznaczonych do likwidacji. Rozmawiano o sposobach dotarcia do szerszych grup społecznych, tak w Warszawie, jak w innych miastach i stworzenia bardziej znaczącej siły społecznej.
Aktywiści ze Związku Syndykalistów Polski, Komitetu Obrony Lokatorów i Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów podkreślali, że niezbędne jest, by ludzie, którzy padają ofiarą antyspołecznej polityki rządu w różnych dziedzinach, a zwłaszcza cięć socjalnych w sektorze budżetowym, wspierali nawzajem swoją walkę. Zwrócono uwagę, że problemem jest indywidualne podejście do niektórych problemów społecznych. Ludzie mają tendencję do zajmowania się tylko swoimi osobistymi problemami, a nie zajmują się nimi w szerszym kontekście społecznym. Wyrażono nadzieję, że jeśli uda się stworzyć powiązanie pomiędzy różnymi problemami społecznymi, zwiększy to siłę każdego z tych ruchów, które jak dotąd działają oddzielnie. Wspomniano o demonstracji Dnia Gniewu planowanej na 31 marca, gdzie wszyscy będą mieli okazję wyrazić swój protest przeciw antyspołecznej polityce władz.
Sporządzono plan w celu nawiązania dalszych kontaktów z rodzicami, nauczycielami i uczniami uczęszczającymi do zamykanych szkół i prowadzenia razem z nimi protestów na Radzie Miasta. Padły też propozycje publikowania większej ilości informacji, analiz i stanowisk.
Aby uzyskać informacje o nadchodzących wydarzeniach, w tym demonstracji 31 marca, należy kontaktować się z adresem mailowym: warszawa@zsp.net.pl
Sesję otworzył Maciej Łapski, przedstawiciel Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego i Porozumienia Oświatowego. Zarzucił radnym, że nie odnieśli się także w żaden sposób do podnoszonych przez Porozumienie Oświatowe argumentów ekonomicznych, społecznych i prawnych, przemawiających przeciwko zamykaniu placówek edukacyjnych (zwłaszcza do szerokiego orzecznictwa Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w tym zakresie).
O społeczno-ekonomicznych kosztach zamykania szkół mówił Rafał Bakalarczyk z Instytutu Polityki Społecznej UW. Zaznaczył, że problem likwidacji placówek edukacyjnych jest tylko częścią szerzej zakrojonej polityki władz samorządowych. Jej elementem jest również zastępowanie szkolnych kuchni przez prywatny catering, co wiąże się ze wzrostem cen i spadkiem jakości posiłków. Dodał, że argumenty demograficzne, którymi posługują się politycy, są bezzasadne. Mniejsze klasy powinny być traktowane, jako szansa na podniesienie jakości edukacji poprzez indywidualny kontakt z nauczyciela z uczniem. Na ten aspekt zwracali uwagę również zebrani na sesji rodzice z Gimnazjum nr 26 im. J. Kochanowskiego przy ul. Fundamentowej, Gimnazjum nr 71 im. K.K. Baczyńskiego przy ul. Perzyńskiego, Szkoły Podstawowej nr 79 im. Z. Sokołowskiego przy ul. Arkuszowej i Przedszkola nr 398 „Wiatraczek” przy ul. Kobielskiej.
Przedstawiciele szkół zagrożonych likwidacją lub przeniesieniem podkreślali stanowczo, że władze samorządowe całkowicie zlekceważyły obowiązek konsultacji społecznych. Małgorzata Sanecka, reprezentująca rodziców z Gimnazjum nr 26 im. Jana Kochanowskiego stwierdziła, że dowiedzieli się oni o likwidacji w ostatniej chwili. Początkowo burmistrz w rozmowie z nauczycielkami z Fundamentowej zaprzeczał nawet, jakoby szkoła miała być likwidowana. Rodzice zwracali także uwagę, że radni lekceważyli ich wysiłki, mające na w celu utrzymanie szkół. Zachowanie radnych wywołało we mnie niesamowity bunt. Jeśli nie zaczniemy protestować, to wszystko nam zlikwidują – powiedziała na koniec Sanecka.
Porozumienie Oświatowe zapowiada, że to dopiero początek walki w obronie szkół i przedszkoli. Dzisiaj, w poniedziałek o godz. 17:00 w czterech miastach – Gdańsku, Wałbrzychu, Poznaniu i Warszawie – odbędzie się ogólnopolski protest w obronie szkół i przedszkoli. Marsze w Warszawie i w Gdańsku organizuje Porozumienie Oświatowe zrzeszające rodziców i uczniów z likwidowanych szkół i przedszkoli oraz studentów z Demokratycznego Zrzeszenia Studenckiego. W Wałbrzychu inicjatorami wydarzenia są rodzice z Międzyszkolnego Komitetu Obrony Szkół, a w Poznaniu Porozumienie Szkolno-Przedszkolne i Stowarzyszenie „My Poznaniacy”. Do protestujących przyłączyli się do także nauczyciele ze Związku Nauczycielstwa Polskiego.
W Warszawie protest rozpocznie się przed Urzędem Miasta (ul. Plac Bankowy 3/5). Stamtąd demonstranci pomaszerują pod Pałac Prezydencki ulicami Senatorską, Jana Moliera, Trębacką i Krakowskim Przedmieściem. W Gdańsk spotkają się przed wejściem do siedziby Rady Miasta przy ulicy Wały Jagiellońskie, następnie udadzą się do Ratusza Głównego Miasta przy ulicy Długiej. W Poznaniu pikieta odbędzie się pod Urzędem Miasta na Placu Kolegiackim. Natomiast w Wałbrzychu planowany jest flashmob – oficjalna informacja zostanie podana w dniu akcji.
Opracowanie: Mateusz Piotrowski