| Problem alkoholowy również w DPS-ie |
W nawiązaniu do Państwa artykułu z dnia 9 lutego 2010 roku pod tytułem "Pensjonariusz DPS-u na gazie" pragnę złożyć podziękowania, iż problem chorób oraz uzależnień alkoholowych został dostrzeżony przez media lokalne.
Sytuacja, jaka zaszła w dniu 28 stycznia nie jest sytuacją jednostkową. Problem uzależnień alkoholowych jest do rozwiązania nie tylko w naszym domu pomocy społecznej, ale stwarza wiele trudności na terenie województwa i całego kraju. Statystycznie rzecz biorąc można domniemać, iż każdy dom pomocy społecznej, z wykluczeniem jednostek dla dzieci i młodzieży, zamieszkuje 4 - 5 osób z uzależnieniem alkoholowym. Z problemem różnie sobie radzą domy. W naszym domu pomocy społecznej podjęliśmy już dawno działania zmierzające do zminimalizowania pijaństwa i jego skutków. Przeprowadzono spotkanie dzielnicowego p. Rafała Skubiszewskiego z mieszkańcami. W dniu 12 lutego odbyło się spotkanie dzielnicowych p. Rafała Skubiszewskiego i p. Damiana Moczadło z pracownikami domu, które ma na celu uczulenie na pewne zachowania i reakcje osób uzależnionych.
Ponadto należy nadmienić, iż alkoholizm w domach pomocy społecznej stanowić będzie coraz to trudniejszy problem. W nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi znika instytucja przymusowego leczenia odwykowego zamkniętego interpretowanego jako pozbawienie i ograniczenie wolności i naruszenie dóbr osobistych. Ucieczka mieszkańca pod wpływem alkoholu w warunkach obecnej zimy jest bezpośrednim narażeniem zdrowia i życia. Umożliwienie uzależnionym podejmowania decyzji w zakresie leczenia jest niebezpieczne. Największą tragedią jest nieumiejętne zdefiniowanie problemu przez samego dotkniętego chorobą alkoholową, które w najczęstszych przypadkach w warunkach stacjonarnych nie ma jakichkolwiek szans.
Jesteśmy w trakcie przygotowywania wniosków do objęcia leczeniem paru osób. Państwa artykuł pozwolimy sobie załączyć do dokumentacji, argumentując, iż problem zauważany jest przez naszą lokalną społeczność i media. Pozwolę sobie również treść artykułu przekazać na ręce Ministra Zdrowia i Ministra Pracy i Polityki Pracy.
Na łamach prasy pragnę podziękować za zaangażowanie p. Rafałowi Skubiszewskiemu, p. Damianowi Moczadło, wszystkim strażnikom Straży Miejskiej oraz Państwu za zaangażowanie się w problemy społeczności Domu Pomocy Społecznej w Nakle. Świadczy ono o daleko idącej świadomości społecznej i braniu odpowiedzialności za słabszych, chorych, niekiedy dotkliwie skrzywdzonych przez los. Musimy pamiętać, iż większość chorych w alkoholizm popada poprzez niepowodzenia, tragedie w życiu osobistym, rodzinnym - coraz częściej również zawodowym.
| Dyrektorka DPS-u w Nakle
Paulina Beger |
| Trzeba coś zmienić |
Dobrze jest pomagać, ale źle się dzieje, jeżeli taka pomoc nie uczy zaradności, nie motywuje do działania, a wręcz zachęca do nieróbstwa.
Istnieje spore grono osób korzystających z opieki społecznej, które mają wrażenie, że skoro są obywatelami Polski to taka pomoc należy im się bezwarunkowo.
Otóż nie! Jedyne, co się należy to wypłata po przepracowanym miesiącu! Potrafią jedynie żądać nie dając nic w zamian. Moim zdaniem, taka roszczeniowa postawa wobec państwa wynika z niewłaściwej polityki społecznej. Rozdawnictwo uzależniło zamiast aktywizować, a jednocześnie uwidoczniło lenistwo, wygodnictwo i kombinatorstwo.
Mało tego, często zdarza się tak, że środki z opieki są po prostu wyłudzane, bo podopieczni MOPS wyspecjalizowali się w ukrywaniu swoich dochodów. Na dodatek są bardzo zbulwersowani, kiedy kontroluje się, na co wydają otrzymane zapomogi, bo nie powinno to przecież nikogo obchodzić. A właśnie, że powinno obchodzić i to bardzo. I powinno to obchodzić nas wszystkich, bo to są pieniądze z naszych podatków
W tym momencie chylę czoła przed Panią Kierownik MOPS w Mroczy, która ma odwagę coś zmienić w tym względzie Jej działania dają nadzieję nam - harującym podatnikom na to, że będzie to pomoc udzielana z głową, z rozsądkiem, a przede wszystkim z umiarem - bo co za dużo to niezdrowo. Ze swej strony życzę, żeby tej odwagi i determinacji Pani nie zabrakło.
| | Podatnik |
| Problem w Biedronce |
Jestem stałą klientką Biedronki w Nakle na ulicy Gimnazjalnej. Bardzo lubię robić w niej zakupy Jestem wielbicielką wszystkich produktów "biedronkowych". Ale od pewnego czasu moje uwielbienie przygasło. Powodem jest brak ręcznych koszyków. Uważam ich brak za poważny błąd ze strony dyrekcji marketu. Jest to nie tylko moja opinia, ale większości klientów, których spotykam w Biedronce. Nasze zakupy przez to są skromniejsze.
Wiem, że są wózki zakupowe, ale dla klientów, zwłaszcza starszych jest to problem, Więc niejednokrotnie rezygnują z zakupów.
Mam nadzieję, że sytuacja ta się wkrótce zmieni i będziemy mogli swobodnie robić zakupy w koszykach ręcznych, a nie jak teraz nosić do kasy w rękach.
| | Stała czytelniczka Zofia Kamińska |
|
|
|
|